W Linuksie denerwuje mnie naprawdę niewiele rzeczy. Ale, jeśli już coś mnie wkurza, to naprawdę bardzo mocno. Jedną z takich rzeczy są, albo właściwie były, czcionki systemowe.

Kiedyś bardzo drażnił nierówny hinting czcionek i tak np. w Fedorze czcionki wyglądały bardzo ładnie, byly równe i gładkie, podczas gdy np. w Gentoo domyślne fonty były dziwnie koślawe. Pomocna wtedy okazywała się łatka do Xft, która sprawiała, że hinting fontów był dużo równiejszy. Dziś łatka ta jest niepotrzebna, bo chyba wszystkie wersje Xorg stosują poprawny hinting czcionek. Mój linuksowy desktop wyglądał istnie jak Macintosh. Oczywiście całej sprawie ukryty był pewien haczyk – fonty były ładne, ale pod warunkiem używania antialiasingu. Kiedy tylko wyłączałem wygładzanie, mój ekran wypełniała cała banda koślawych i poszarpanych liter. Nie przeszkadzało mi to dopóki uzywałem monitora CRT, ale zaczęło denerwować gdy kupiłem matrycę LCD. Czcionki wygładzane nie podobały mi się zbytnio na nowym monitorze, dlatego zdecydowałem się używać wszędzie czcionek Helvetica firmy Adobe, co pozwoliło mi na wyłączenie antialiasingu. Było jednak coś, co strasznie mnie drażniło – pytanie ‚Jak to jest, że w Windows wszystkie czcionki tak ładnie wyglądają, a moje KDE jest skazane na Helveticę?’. Udało mi się jednak zaradzić i temu problemowi. Mimo, że artykuł, który znalazłem w Sieci jest dość leciwy, jego treść i rady, jakie niesie są wciąż aktualne. Po zastosowaniu się do rad autora i zrekompilowaniu pakietu freetype mogę cieszyć się równymi czcionkami czy to z antialiasingiem, czy bez niego. Ponadto, postanowiłem skorzystać z opcji włączania antialiasingu przy czcionkach większych niż 10 pikseli, dzięki czemu teraz wygładzane są tylko te duże czcionki (np. nagłówki stron WWW).

Przy okazji poruszania tematu czcionek załączam plik z bitmapowym fontem Console, dzięki któremu mój emulator terminala wygląda naprawdę fajnie (używam go też w edytorach tekstowych).