Hojna Gwiazdka
Kategoria Ogólnie dn. 25 gru, 2008
Tegoroczna Gwiazdka była dla mnie, jako programisty, niesamowicie obfita. Pod choinką znalazłem stos świetnych pozycji dotyczących ogólnie Javy, ale i jej poszczególnych technologii. I tak, dostało mi się:
- JUnit – Pragmatyczne testy jednostkowe w Javie
- JAVA – Tworzenie aplikacji sieciowych za pomocą Springa, Hibernate i Eclipse
- Eclipse Web Tools Platform – Tworzenie aplikacji WWW w języku Java
- J2EE – Wzorce projektowe
- Enterprise Java Beans 3.0 (którą dostałem nieco wcześniej, ale jest mi szczególnie bliska ze względu na ostatnie tą platformą zainteresowanie)
Z takim arsenałem lektur mam teraz zajęć na zimowe wieczory pod dostatkiem. W tej jednak chwili prawdziwym dylematem będzie dla mnie pytanie „Od czego zacząć?” gdy zasiądę na kanapie z filiżanką kawy ;)
Muszę się zwierzyć, że książki papierowe to mój ulubiony sposób zdobywania wiedzy w zakresie programowania, ale też niestety najbardziej zaniedbany. W epoce Google’a trudno jest ‘marnować’ czas na wyszukiwanie odpowiednich pozycji książkowych, podczas gdy łatwo sobie coś znaleźć w Sieci ‘na szybko’. Ja także stałem się ofiarą czegoś w rodzaju fast-foodu w dziedzinie zdobywania wiedzy (szybkie wyszukiwanie, krótka lektura wiki, krótka lektura tutoriala, krótkie ‘Hello World’ i już ‘znam’ techonlogię) i trochę tego żałuję. Mam teraz idealną okazję, by nadrobić zaległości, pozagłębiać się trochę w szczegóły i – wreszcie – poznać polskie nazwy niektórych terminów, które stosuję w praktyce od dłuższego czasu (kolejna wada ‘fast-foodów wiedzy’ to taka, że większość pozyskiwanych informacji przychodzi w języku angielskim i nie zna się jej oficjalnych tłumaczeń).
Dodatkową niespodzianką, jaka zawitała pod Świąteczne drzewko, była koszulka z bardzo fajnie wykonanym napisikiem (za którą dziękuję Adze i Zbigowi) ;)

Wesołych Świąt!
25 grudnia, 2008 o 14:05
Tyle, że nie ma czegoś takiego jak „oficjalne tłumaczenia” terminów. Zwłaszcza w przypadku Heliona, gdzie poziom tłumaczeń pozostawia bardzo wiele do życzenia. Na przykład w przypadku Wzorców JEE po przeczytaniu w książce czasem dobrze jest przeczytać po angieslku na stronach Suna by zrozumieć o co chodzi (i jak bardzo tłumacz namieszał).
A z drugiej strony to i tak praktycznie cała dokumentacja (javadocs jak i oficjalne tutoriale dla JSE, JEE czy frameworków) jest w ingliszu. Ilość materiałów po polsku jest marginalna.
25 grudnia, 2008 o 14:44
Zgadzam się z tym o „oficjalnych tłumaczeniach” (czasem powstaje tyle tłumaczeń ile książek ;) ) i masz rację z tym, że należy konfrontować książki ze stronami np. Suna. Mi chodziło o to, że czasem czytanie jedynie dokumentacji i angielskojęzycznych blogów sprawia, że na to, co ma już polską nazwę (nieważne jak trafioną) mówi właśnie się ‘frejmłork’, czy ‘junit’ ;) (zwłaszcza w przypadu MASY nowych terminów, które poznaje się w świecie EJB). Oczywiście do takich neologizmów nic nie mam, bo programowanie to taka dziedzina życia, w której bez nich ani rusz, jednak warto choćby poznać zamienniki takich nazw.
25 grudnia, 2008 o 20:31
No i? Jak powiesz angielską nazwę to większa szansa, że inni będą wiedzieć o co chodzi.
Ja jakoś tak mam, że jak przychodzi do programowania to po prostu przełączam się na język angielski. Włącznie z pisaniem komentarzy w kodzie, czy opisów commitów (no właśnie… jak będzie commit po polsku…) angielsku. I jakoś mi to specjalnie nie przeszkadza.
26 grudnia, 2008 o 9:53
Nie lepiej jakaś normalną książkę poczytać?
26 grudnia, 2008 o 16:17
@KościaK – mi też nie przeszkadza, ale – jak już pisałem – _warto_ czasem poznać zamienniki ;)
@Cooper – a co w nich nienormalnego? „Normalne” też czasem czytam, ale takich nie dostałem ‘niestety’ ;)
29 grudnia, 2008 o 10:54
U mnie takie książki jakie ty dostałeś mogłyby robić za opał jakbym miał piec ;)