Zatagowany z zaskoczenia

Filip Tepper postawił mnie do tagowego raportu, nie pozostaje mi zatem nic innego jak spełnić swój blogowy obowiązek i otagować się. Przyznaję jednak, że przychodzi mi to z niejaką trudnością:

  1. Wbrew wyglądowi (długe włosy i bródka), nie lubię metalu (no, może poza Children of Bodom), wręcz przeciwnie - wolę spokojną muzykę. Kiedyś - owszem - lubiłem rockowo-metalowy zgiełk, miałem nawet własną kapelkę. Ale z czasem ‘hałas’ zaczął mi przeszkadzać. Dziś wolę posłuchać Yanniego, Fugees, czasem Red Hot Chili Peppers. To, czym najczęściej zaskakuję rozmówcę, to fakt, że w ogóle nie przepadam za muzyką.
  2. Uwielbiam koty; uważam je za zwierzęta magiczne i wyjątkowe. Od zawsze żyję w kocim towarzystwie i nawet moja przeprowadzka do Poznania nie zmieniła tego faktu. Po pół roku zamieszkiwania w stolicy Wielkopolski, znów cieszę się kompanią kotki - Niny. Nic tak nie cieszy jak zaufanie zdobyte u kota :)
  3. Jestem totalnym beztalenciem jeśli chodzi o grafikę komputerową. Podobno mam talent plastyczny, podobno nieźle wychodzi mi rysowanie na papierze, byłem nawet członkiem crew grafficiarskiego (którego nazwy, pozwolicie, nie zdradzę) i zajmowałem się nie-do-końca-legalnym sposobem na promowanie sztuki ;) Ponadto, znam się na komputerach. A jednak nie potrafię zrobić na nich ładnych grafik. Wychodzą mi same klopsy.
  4. Mało kto uwierzy, bo przecież studiuję informatykę na dobrej uczelni, z niezłymi wynikami. Poprzednie studia również ukończyłem z bardzo dobrymi rezultatami. Udzielałem też korepetycji z matematyki. Wiele osób uważa mnie za geeka, komputerowego maniaka (którym w sumie trochę jestem ;) ). A jednak jeszcze w szkole średniej byłem straszliwym nieukiem i leniem. Wagary i marne oceny (zwłaszcza z matematyki) były moją dewizą. Miałem nawet niechlubny kontakt z policją, która przywiozła mnie do dyrektora na dywanik. Nie ma się czym chwalić, ale ważne, że dziś ‘wyszedłem na prostą’ ;)
  5. Mam problem z obsługą komputera. Często przyłapuję się na tym, że nie umiem obsługiwać prostych (ale i tych bardziej skomplikowanych też) programów. Jedna z moich maksym brzmi Potrafiłbym chyba napisac Worda, ale nie każcie mi go obsługiwać.

No, to tyle o mnie. Mam wytypować pięciu następnych tagowych spowiedników, ale - jako, że mój blog jest dość młody - wystawię cały swój obecny blogroll. Oto szczęśliwi wybrańcy, o których wiem, że nie zostali jeszcze wytypowani:

Komentarze (3)

Obrazki w PHP i .htaccess

Napisałem kiedyś skrypcik, w PHP, który generował dla mnie losowe obrazki na zawołanie. Pomysł nie mój, dość oklepany, ale wykonanie było moje. :) Używałem go do wszelkich avatarów, sygnaturek i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jego rozszerzenie - php.

Większość forów internetowych - ze względów bezpieczeństwa - nie zezwala na umieszczanie w avatarze, czy sygnaturce obrazka z rozszerzeniem ‘php’, i nic w tym dziwnego.
Ze względu na to, że serwer, na którym trzymam skrypt nie daje mi możliwości modyfikacji konfiguracji (nie mogę przekonfigurować apacza, by ‘interpretował’ np. pliki o rozszerzeniu ‘png’ jak skrypty php) nie mogę po prostu zmienić rozszerzenia pliku z kodem skryptu.
Pomocna okazała się technologia .htaccess. Jesli serwer wspiera ten mechanizm, wystarczy w katalogu, w którym znajduje się skrypt umieścić pliczek .htaccess, a w nim:

Options +FollowSymlinks
RewriteEngine on
RewriteRule ^ja.png$ ee.php [nc]

Od tej pory mogę wskazywać na mój skrypt adresem http://schowek.net/stuff/ja.png. Więcej o samym .htaccess tutaj i tutaj.

Skomentuj

Ładny OpenOffice.org

Po ostatnich zabawach z fontami stwierdzam z zadowoleniem, że praca na moim ślicznym desktopie stała się dużo przyjemniejsza. Dzięki zastosowaniu QtCurve - jednolitego motywu widgetów, aplikacje Qt/KDE oraz GTK mają podobny jednolity wygląd. Jedynymi ‘czarnymi owcami’ w tym okienkowym stadzie były aplikacje wchodzące w skład pakietu OpenOffice.org.
Interfejs pakietu biurowego - mimo, że zainstalowany z opcją USE=”kde gtk” - sprawiał wrażenie zupełnie niewrażliwego na ustawienia mojego pulpitu. Szybko znalazłem sposób, w jaki uporałem się z tym problemem. Wystarczy wybrać z menu np. Writera:

Narzędzia -> Opcje -> OpenOffice.org -> Czcionki

Następnie zaznaczyć checkbox Zastosuj tabelę zmian, a w poniższej tabeli wprowadzić zmianę czcionki Andale Sans UI na np. Arial. Ważne jest, żeby wprowadzić nazwę czcionki Andale Sans UI nawet jeśli nie było jej na liście czcionek.

Po tej operacji wszystkie aplikacje OpenOffice.org będą już wyglądały tak ładnie jak inne aplikacje naszego pulpitu :)

Przy okazji warto też wyłączyć antialiasing czcionek edytowanych dokumentów; z

Narzędzia -> Opcje -> OpenOffice.org -> Widok

odznaczyć checkbox Wygładzanie czcionek ekranowych (lub ustawić dolny pułap wygładzania na np. 18 pikseli). Operacja ta sprawia, że praca z dokumentami staje się wygodniejsza, bo Writer działa dużo szybciej nie ‘tracąc’ czasu na wygładzanie czcionek.

Komentarze (2)

Linuksowe literki

W Linuksie denerwuje mnie naprawdę niewiele rzeczy. Ale, jeśli już coś mnie wkurza, to naprawdę bardzo mocno. Jedną z takich rzeczy są, albo właściwie były, czcionki systemowe.

Kiedyś bardzo drażnił nierówny hinting czcionek i tak np. w Fedorze czcionki wyglądały bardzo ładnie, byly równe i gładkie, podczas gdy np. w Gentoo domyślne fonty były dziwnie koślawe. Pomocna wtedy okazywała się łatka do Xft, która sprawiała, że hinting fontów był dużo równiejszy. Dziś łatka ta jest niepotrzebna, bo chyba wszystkie wersje Xorg stosują poprawny hinting czcionek. Mój linuksowy desktop wyglądał istnie jak Macintosh. Oczywiście całej sprawie ukryty był pewien haczyk - fonty były ładne, ale pod warunkiem używania antialiasingu. Kiedy tylko wyłączałem wygładzanie, mój ekran wypełniała cała banda koślawych i poszarpanych liter. Nie przeszkadzało mi to dopóki uzywałem monitora CRT, ale zaczęło denerwować gdy kupiłem matrycę LCD. Czcionki wygładzane nie podobały mi się zbytnio na nowym monitorze, dlatego zdecydowałem się używać wszędzie czcionek Helvetica firmy Adobe, co pozwoliło mi na wyłączenie antialiasingu. Było jednak coś, co strasznie mnie drażniło - pytanie ‘Jak to jest, że w Windows wszystkie czcionki tak ładnie wyglądają, a moje KDE jest skazane na Helveticę?’. Udało mi się jednak zaradzić i temu problemowi. Mimo, że artykuł, który znalazłem w Sieci jest dość leciwy, jego treść i rady, jakie niesie są wciąż aktualne. Po zastosowaniu się do rad autora i zrekompilowaniu pakietu freetype mogę cieszyć się równymi czcionkami czy to z antialiasingiem, czy bez niego. Ponadto, postanowiłem skorzystać z opcji włączania antialiasingu przy czcionkach większych niż 10 pikseli, dzięki czemu teraz wygładzane są tylko te duże czcionki (np. nagłówki stron WWW).

Przy okazji poruszania tematu czcionek załączam plik z bitmapowym fontem Console, dzięki któremu mój emulator terminala wygląda naprawdę fajnie (używam go też w edytorach tekstowych).

Komentarze (7)

Start

No to zacząłem. Zagorzały przeciwnik blogów, sceptycznie nastawiony do nich pod każdym względem, mam swoją stronę… Zobaczymy jak się to rozwinie :)

Blog zawsze kojarzył mi się z ‘kwiatem internetu’, czyli czymś, co dziś określane jest mianem dzieci neostrady - grupką dzieciaków piszących w Sieci swoje pamiętniki oraz dzielące się swoimi czarnymi jak noc przemyśleniami ;-) Ostatnio jednak zaobserwowałem zjawisko ‘dojrzewania’ polskiej blogosfery, czego przykładami mogą być blogi moich znajomych. Postanowiłem i ja dać się omamić nowej modzie.

Na tym blogu zamierzam opisywać swoje przygody związane z moją pasją - komputerami, a w szczególności Linuksem. Ponadto, postaram się umieszczać przemyślenia dotyczące rozwoju ruchu Open Source. Spróbuję też pisać coś o programowaniu, którym zajmuję się zarabiając na życie.
Być może skuszę się kiedyś na opisywanie innych moich sfer życia… Zobaczymy co z tego będzie.

Póki co jednak, idę spać, bo sama instalacja i konfiguracja WordPressa zajęła mi jeden wieczór.

Komentarze (1)